Blog o zdjęciach panoramicznych. Szkolenie psów i tresura psów to drugi temat na blogu.
czwartek, 23 czerwca 2016
Lęk separacyjny u psa i klatka dla psa
czy ktoś mający psa z lekiem separacyjnym klatkował go w zamkniętej klatce pod swoja nieobecność? (dla dobra psa, rzeczy i mieszkania) Tajga ma teraz 3 lata chciałabym żeby zostawała "luzem" w mieszkaniu kiedy wychodzimy, ale czy to możliwe? Po leku separacyjnym nie ma sladu. Czy ktoś po ponnad 2 latach klatkowania zaczął zostawiać psa w otwartej klatce, luzem w mieszkaniu? Czy lęk nie wrócił? Pies niczego nie zniszczył? nie wył parę godzin? mam obawy, że Tajga może czuć się zagrożona na "otwartej przestrzeni" i szaleć, czy lęk może się odnowić?
U nas jak skończył się lęk (Odie odstawiał cyrk nawet jak szłam wynieść śmieci), zaczęliśmy go zostawiać po za klatką - po w sumie 2 latach klatka na stałe zniknęła z pokoju..
u nas zniknąć raczej nie zniknie, bo tam pies ma azyl i klatka jest jej ulubionym miejscem na odpoczynek, nie wiem, czy Tajga umiałaby funkcjonować bez swojego pokoiku.
U nas zniknęła bo Odie woli kanapę i przez dłuższy czas nawet do niej nie zaglądał więc nie było sensu żeby stała i zabierała miejsce - psy wyciągał z niej koc i przeciągały go pod stół w kuchni. Tajga jednak kocha swoja klatkę, teraz przed zawodami testujemy nową materiałową i chodzi od jednej do drugiej, ewentualnie na balkon na chwilę. Idą upały i jednak wolałabym żeby nie siedziała 5-9 godzin w klatce, ale może jakoś da radę
Szkolenie psa owczarka - warczy przy spotkaniu z innym psem
Pies, owczarek szkocki, 3 lata, łagodny i bardzo posłuszny, w ciągu ostatnich miesięcy trochę łobuzuje wobec niektórych psów, samców. Rozumiem, że dorósł, poczuł się silny i teraz to innym udowadnia. Zdarza się, że spotkamy na spacerze psa, i wtedy mój się napina, głowa wysoko i czasem powarkuje przy obwąchiwaniu. I zdarza się (bo nie jest tak zawsze), że zaatakuje tego drugiego psa (czasem nie dostrzegam ze strony tego drugiego żadnej prowokacji...). Taka akcja trwa dosłownie sekundy i mój odchodzi, a ten zaatakowany już jest podporządkowany (choć nie unika kontaktu, nie lęka się). To są sytuacje z różnymi psami.
Druga sprawa, że mój pies pozwala sobie na takie akcje tylko gdy jest na spacerze ze mną (pies jest mój od szczeniaka). Jeśli wychodzi z kimś z moich znajomych, z moim obecnym partnerem to takie sytuacje się nie zdarzają (wypytywałam ich o to).
I teraz mam pytania:
1 jak powinnam na to reagować? Te zachowania da się przewidzieć. Powinnam zawczasu go zabrać od psa, gdy widzę, co się szykuje? Czy pozwolić psom ustawić relacje (mój nigdy nie skrzywdził innego psa, a po takich akcjach te inne psy nadal chętnie się przy nim kręcą, bawią się).
2. Czy zachowanie mojego psa TYLKO w mojej obecności wynika z jego poczucia pewności? czy raczej uważa, że przy mnie może sobie pozwolić na tak dużo?? (pies jest posłuszny i bardzo karny).
Tresura i szkolenie psów - gdzie?
Szkolenie psów sprawdź tu: Zobacz: tresura psów w Legnicy, szkoła dla psów nowa sól, tresura wrocław, //
Mam podobny próbkę tylko że mój pies ewidentnie próbuje dominować ma temperament po ojcu (mieszanka jack russel teriera) z tym że mój jest agresywny jeśli ten drugi sie nie podporządkuje z tym że nie jest to zachowanie które zdarza sie zawsze a tylko czasem kiedy widzi psa jest tak podekscytowany że nie mam możliwości posadzenia go , zastanawiam sie czy kastracja coś da ? Wiadomo nie zrobi wszystkiego ale może pomoże ? Jakieś rady Ja co do kastracji mam ostrożne podejście. Ale fakt, że jak testosteron opadnie to może będzie troszkę spokojniejszy. Pod warunkiem, że jego bojowość nie jest podszyta lękiem. Mój był lękliwy w stosunku do ludzi i akurat w wypadku psów lękliwych brak jajek nie pomaga. Mój też dominuje, i nie znosi sprzeciwu. Podobno w takich sytuacjach, zeby usadzić psa można zrobić to mechanicznie (czyli po prostu usadzić mu tyłek na ziemi) ale ja staram się tego unikać. Ćwicz dużo samokontroli, dużo dużo Dzięki za odp. Będziemy ćwiczyć , co do kastracji to się zastanowię ... Dla mnie to poczwórne koszty bo jak go kastrować to w Polsce więc dochodzą koszty przejazdu to samo tyczy sie szczepień i wszystkiego w Niemczech jedno szczepienie to mega wydatek więc nawet z przejazdem kastracja wyjdzie taniej . Czy ja się stresuję? chyba jeszcze nie... Ale zauważyłam zjawisko i nie podoba mi się. Mój właśnie nie jest zbyt charakterny, to taki laluś... ale ostatnio zdarza się jak opisałam. Jeśli widzę, że zaczyna się pokaz siły to bez problemu odwołuję swojego. Jedno NIE wystarczy i nie podejdzie do psa... ale właśnie. Nie chcę izolacji i opcji "unikamy psów". Dlatego szukam pośredniego rozwiązania... Ale to nie chodzi o unikanie, tylko panowanie nad sytuacją, jeśli emocje opadną mozna pozwolić na kontakt, tylko to ty powinnaś o tym zadecydować. Poza tym, jestem zdania, że nie z kazdym psem trzeba się widac i poznawać. Mój pies jest ze schronu po wielu przejściach i niestety z odwołaniem od psów bywa problem więc muszę reagować dosyć szybko Twój pies nie będzie zapewne tolerował wszystkich samców na ziemi ;) I ta niechęć raczej będzie się pogłębiać, bo to naturalne, że pełnojajeczny samiec będzie się stawiać do innych. Musi być (i jest, jak piszesz) karny, ale nie musi kochać obcych samców... Lepiej po prostu takich spotkań unikać, odwoływać go, a pozwalać na kontakt z młodymi psami i suczkami. W pewnym momencie jego akcje do samców skończą się tak, że dostanie wciry i potem dopiero będzie naprawiania...
Porady jak tresować psa owczarka gdy ten warczy na inne psy
/// Mój pies Ma dosyć twardy charakter i lubi szukać guza. Podobnie jak w twoim opisie zachowuje się w stosunku do nieznanych sobie psów. Szkoleniowiec poradził mi nie pozwalać mu na inicjatywę. Kiedy zaczyna namierzać psa mam Dexa usadzić albo zwarować i czekać aż emocje neico opadną. Można chwilę przystanąć i porozmawiać z właścicielem drugiego psa. Ale bez pozwolenia na kontakt. No i nie koniecznie pozwalać na kontakt z tym drugim psem. Wybór należy do Ciebie. Chodzi jednak o to, żebyś to ty kontrolowała tę sytuację a nie pies. Kiedy sadzasz psa, to ma siedzieć przy nodze albo za tobą, nigdy z przodu. Podejrzewam, że przy tobie może taki się zachowywać, bo zapewne ty najwięcej czasu z nim spędzasz i spotkało was mnóstwo różnorodnych sytuacji, a ty niewiedząc co zrobić podświadomie się spinasz i stresujesz. Na razie jeszcze nie mogę powiedzieć jakie są rezultaty takiego postępowania. Ale sądzę, że takie ćwiczenia na samokontrolę podziałają bardzo dobrze.Tresura i szkolenie psów - gdzie?
Szkolenie psów sprawdź tu: Zobacz: tresura psów w Legnicy, szkoła dla psów nowa sól, tresura wrocław, //
Mam podobny próbkę tylko że mój pies ewidentnie próbuje dominować ma temperament po ojcu (mieszanka jack russel teriera) z tym że mój jest agresywny jeśli ten drugi sie nie podporządkuje z tym że nie jest to zachowanie które zdarza sie zawsze a tylko czasem kiedy widzi psa jest tak podekscytowany że nie mam możliwości posadzenia go , zastanawiam sie czy kastracja coś da ? Wiadomo nie zrobi wszystkiego ale może pomoże ? Jakieś rady Ja co do kastracji mam ostrożne podejście. Ale fakt, że jak testosteron opadnie to może będzie troszkę spokojniejszy. Pod warunkiem, że jego bojowość nie jest podszyta lękiem. Mój był lękliwy w stosunku do ludzi i akurat w wypadku psów lękliwych brak jajek nie pomaga. Mój też dominuje, i nie znosi sprzeciwu. Podobno w takich sytuacjach, zeby usadzić psa można zrobić to mechanicznie (czyli po prostu usadzić mu tyłek na ziemi) ale ja staram się tego unikać. Ćwicz dużo samokontroli, dużo dużo Dzięki za odp. Będziemy ćwiczyć , co do kastracji to się zastanowię ... Dla mnie to poczwórne koszty bo jak go kastrować to w Polsce więc dochodzą koszty przejazdu to samo tyczy sie szczepień i wszystkiego w Niemczech jedno szczepienie to mega wydatek więc nawet z przejazdem kastracja wyjdzie taniej . Czy ja się stresuję? chyba jeszcze nie... Ale zauważyłam zjawisko i nie podoba mi się. Mój właśnie nie jest zbyt charakterny, to taki laluś... ale ostatnio zdarza się jak opisałam. Jeśli widzę, że zaczyna się pokaz siły to bez problemu odwołuję swojego. Jedno NIE wystarczy i nie podejdzie do psa... ale właśnie. Nie chcę izolacji i opcji "unikamy psów". Dlatego szukam pośredniego rozwiązania... Ale to nie chodzi o unikanie, tylko panowanie nad sytuacją, jeśli emocje opadną mozna pozwolić na kontakt, tylko to ty powinnaś o tym zadecydować. Poza tym, jestem zdania, że nie z kazdym psem trzeba się widac i poznawać. Mój pies jest ze schronu po wielu przejściach i niestety z odwołaniem od psów bywa problem więc muszę reagować dosyć szybko Twój pies nie będzie zapewne tolerował wszystkich samców na ziemi ;) I ta niechęć raczej będzie się pogłębiać, bo to naturalne, że pełnojajeczny samiec będzie się stawiać do innych. Musi być (i jest, jak piszesz) karny, ale nie musi kochać obcych samców... Lepiej po prostu takich spotkań unikać, odwoływać go, a pozwalać na kontakt z młodymi psami i suczkami. W pewnym momencie jego akcje do samców skończą się tak, że dostanie wciry i potem dopiero będzie naprawiania...
sobota, 7 maja 2016
Podstawowe komendy dla psa - jakich komend uczyć psa?
Nauka podstawowych komend dla psa - tresura psa
Takie najprostsze komendy które pewnie każdy zna to 'siad' i 'leżeć' - wiele osób chciałby aby pies im przynosił zabawkę albo patyk na spacerze i chcieliby go nauczyć komendy 'aport' - jednak nie dla wszystkich psów jest ona prosta do nauczenia, wiele jest takich psów co nie chcą tej komendy wykonać bo jej po prostu nie rozumieją, jeśli pies łapie zabawkę i z nią ucieka to nie ma sensu mówić mu 'aport, przynieś' bo nie tak się szkoli psa i nie tak się go uczy aportowania, to że krzyczysz aport gdy pies biega z zabawką to nie sprawi że pies zrozumie, że ma ci to przynieś do ręki.jak nauczyć psa komendy daj łapę
komendy dla psa gesty
jak nauczyć psa komendy daj głos
jak nauczyć psa komendy leżeć
Tutaj masz filmik: jakie są komendy dla psa - zobacz sobie na filmiku.
Inne filmiki:
- o berneńskim psie pasterskim: jak wyszkolić berneńczyka
- o bernardynie: jak wytresować bernardyna
- pies husky syberyjski: jak wytresować husky
- jack russell - jak tresować jack russell terrier
poniedziałek, 11 kwietnia 2016
Aby dalmatyńczyk przybrał na wadze? co robić gdy pies jest zbyt chudy?
Takie pytanko, piesek ma 10 lat, dalmatyńczyk. Je naprawdę bardzo dużo ale nie idzie go utuczyć bo Dalej chudy jak patyk.. Wszystkiego juz chyba próbowałam ale dalej nic.
Czym karmić / jakieś suplementy dla psa aby przybrał na wadze??żeby pies nabrał kilogramów nie karmi sie go dużo ale mało a często. Poza tym dalmatyńczyki są dość szczupłe, jesteś pewna, że wymaga utuczenia? Oczywiście, powinien być szczupły ale to u niego aż chorobliwie wygląda. Wszystkie kości mu policzyć można.
Sprawdź czy pies ma zdrową trzustkę. był badany?, często pasożyty powodują nadmierna szczupłość.
Wykluczyłaś badaniem pasożyty, albo choroby? Bo też warto brać to pod uwagę. Trzeba zrobić badania, trzustka i inne. A do tuczenia super jest łosoś. Zbadać kał z trzech dni na Lamblia, właśnie tym głównej walczymy. Mój pies jak był w tym wieku zaczął gorzej przyswajać suchą karmę i chudł, przeszliśmy na gotowane jedzenie i wrócił do normy.
Dalmatyńczyki to raczej łakomczuchy, więc troszkę się dziwię, że może mieć problem z przytyciem. Czym jest żywiony? Czy miał robione badania u weterynarza by wykluczyć chorobę?
zapalenie gruczołów okołoodbytowych u psa
Kogo piesek miał zapalenie gruczołów około odbytowych ? jak to się objawia i jaka może być przyczyna ?
przyczyną są oczywiście zatkane gruczoły. objawia się jazdą tyłkiem po podłodze i częstym wylizywaniem tyłka. Mój Nie jeździ ale coś za często liże.Przyczyny zapalenie gruczołów około odbytowych
np. problemy z wątrobą, kręgosłupem, toksyny w organizmie, uszkodzenie niektórych mięśni również otyłość. Przyczyna może być np. Jedzenie przez psa kości. Ale równie dobrze może być to genetyczne.Artykuły o tresurze psów: tresura psa, jak szkolić psa, tresura psów wrocław. Polecany pies dla alergików. Najnowsze techniki: jak tresować szczeniaka owczarka niemieckiego
Objawy zatkane gruczoły lub zapalenie gruczołów około odbytowych
Objawem zapalenia gruczołów około odbytowych u psa jest też brzydki zapach.
I smrodek, może zostawiać ślady na kanapie lub legowisku, mocno cuchnące
Leczenie zapalenia gruczołów około odbytowych psa?
Trzeba iść do weterynarza - zwykle 10 minut stresu i jest po sprawie. Weterynarz oczyści te gruczoły.
Aga: Mój pies Raz jakiś czas temu miał ale minęło a dziś znowu mi podpada.
Asia: może nie tyle co zapalenie ale po prostu wypełnione. My ostatnio oczyszczaliśmy gruczoły. Trochę jest to nie przyjemne dla psa ale chwila moment 10 zł i po krzyku.
środa, 23 marca 2016
Tresura psów akita i buldog
AKita to pies większy od owczarka niemieckiego, jest naprawdę wysoki, bo ma jakieś 60 cm w kłębie. To wielkie psisko i bardzo silne. Jak ciągnie na smyczy i się nie słucha właściciela to trudno sobie dać z nim radę.
Wychowanie AKity Japońskiej lub amerykańskiej
Wychowanie akity musisz rozpocząć już jak pies ma kilka miesięcy, najlepiej jak ma ze 3-4 miesiące, wtedy psa uczysz aby nie ciągnął na smycz, aby wracał gdy go wołasz i uczysz takiego psa, że poznajecie inne psy i obcych ludzi i wszystko ma mu się dobrze kojarzyć, ma być fajnie, bezstresowo.
Chodzi o to, aby nauczyć AKitę, że obcy ludzie i obce psy są przyjaźnie do nas nastawieni i nigdy nic złego mu człowiek nie zrobił ani oby pies. dlatego też takie spotkania z psami obcymi powinny być przemyślane, nie można psa naszego szczeniaka puszczać luzem do każdego byle co napotkanego psa. Socjalizacja ma być z psami które są spokojne i nie będą zadręczać naszego młodego akity.
Jak tresować Akitę szczeniaka?
To raczej proste gdy masz głodnego szczeniaka, to tylko weźmiesz w rękę trochę przysmaków i pouczysz go reagowania na swoje imię, reagowania na komendę siad. Młody akita szybko się nauczy komend w domu.
AKITA tresura psa dorosłego.
poniedziałek, 15 lutego 2016
Tresura psa w zaciszu domowym
![]() |
| tresura yorka |
Tresura psa - jak nauczyć psa biegać przy rowerze?
PYTANIE DO OSÓB KTÓRE NAUCZYŁY BIEGAĆ PSA PRZY ROWERZE : jak zacząć,jaka smycz najlepsza,jakie sa najgorsze błędy których nie powinno. się robić podczas nauki .Jak tu u Was wyglądało i ile trwało ?U mnie było trudno nauczyć psa biegać przy rowerze ja wskazywałem palcem na która stronę ma przejść i jechałem a do tej pory nie lubi jak przejeżdża samochód. A smycz powinna być krotka żeby podczas jazdy rowerem nie przelatywał na drugą strone. boje sie ze będzie wpadał pod kola i się przewrócę,nie daj Boże na niego. dostępne są też specjalne uchwyty do mocowania z boku koła do których się montuje smycz, ale wg. na początku dłuższa smycz i nie szaleć, komunikować się z psem, moja reaguje prawa, lewa, na przód (sprint). nie używam uchwytu ale latamy w szelkach na długiej linie, z czasem nauczyła się śmigać bez smyczy.
Szkolenie psa - bieganie przy rowerze - uchwyt do biegania przy rowerze
Ja teraz kupiłam uchwyt do roweru w Biedronce. Z moimi psami trudno nie było bo perfekcyjnie chodzą na smyczy przy nodze. Rower to była tylko zmiana szybkości spaceru do kłusu i galopu. My mamy specjalny uchwyt do roweru. Polecam, ma cześć która się rozciąga dzięki czemu nawet gdy pies się szarpie to nie zlecimy z roweru. Ważne by pies reagował na komendę równaj. U nas wystarczyło kilka prób i pies załapał bezbłędnie o co chodzi. Moja sunia biega bez smyczy. Ale nauka zaczynała sie od krótkich tras i smakołyka i zeby reagowała jak sie ja wola no i smakołyk towarzyszy cały czas albo jako zachęta albo jako nagroda... Ale to głownie po ściezkach z dala od ulicy i samochodów... W moim przypadku po lesie... Przy ulicach sie nie odważyłam poza tym tez nie ciągam suni po aglomeracjach a ze względu na to ze mieszkam pod Warszawa i mam kawałek terenu nie mam takiej potrzeby. Chociaż wydaje mi sie ze jak zaczniesz podobnie i nauczy sie słuchać z dala od samochodów i hałasu to i po mieście bedziesz mogła sie z nia z czasem swobodnie poruszać...
Tresowanie psa - rower i bieganie - szkolenie psów
Najpierw pokaż psu stojący rower i dużo smaków potem jedną ręką rower drugą psa smycz na tyle długa żeby mógł iść swobodnie i na tyle krótka żeby nie plątał się w nią najlepiej zwykła warto pomyśleć o amortyzatorze jeśli pies jest drobny i wrażliwy. Ja osobiście dodaje etap ja jadę powoli ktoś prowadzi psa przy rowerze i potem wsiadam biorę smycz i jedziemy. ja bym próbowała bez uchwytu,kiedyś nie było takich rzeczy a z psami jeździliśmy na rowerach Trzymać tylko luźno smycz i kontrolować psa głosem,przy mocnym szarpnięciu można zawsze puścić smycz,aby nie spaść,ale psa skarcić słownie( u mnie działa Fe!albo nie!) i dalej jechać,jak biegnie równo chwalić,smaczków nie polecam,spadną,pies się zatrzyma i katastrofa.Oczywiście jak dziewczyny pisały uczymy w spokojnym miejscu i psa który ma podstawy posłuszeństwa i tresura psa we wrocławiu się odbyła i wie co to rower . Można też najpierw przyzwyczaić do biegania swobodnego przy rowerze a na smyczy potem,moje szybko załapały,że to coś takiego jak spacer na smyczy tylko szybki.Wtedy jak pies już wie,że przy rowerze biegniemy ,ale nie ciągniemy można kupić uchwyt,jak ktoś chce mieć wolne ręce ale nie zaczynałabym od tego,smyczą łatwiej psem "kierować",gdy się uczy - dobrze też iść na szkolenie owczarków niemieckich we wrocłąwiu. o kurczę poczytałam... i trudno mi sobie wyobrazić jak poradzić sobie ze smyczą, rowerem, patykiem oklejonym taśmą klikerem i smakołykiem no i psem.No cóż może jestem za stara. Ale pociechą dla tych,których nie stać na te wszystkie gadżety i skomplikowane metody niech będzie to,że moje trzy psy bez tego też się nauczyły,więc dacie radętresura psa - bieganie przy rowerze
Jak najbardziej uchwyt zwłaszcza dla labradora, tresura psa labradora pójdzie wtedy prościej. Pewnie, że kiedyś nie było takich rzeczy i sir z psami jeździło ale teraz są, poprawiają komfort jazdy to czemu z tego nie skorzystać? Taki uchwyt to nie jest niewidomo jaki wydatek a jest po prostu bardzo wygodny. U mnie na szczęście załapał wszystko i po prostu trzymam smycz, z on biegnie obok. Na zooplus widziałam bardzo fajne, specjalnie smycze. Przede wszystkim, bieganie przy rowerze ma być dla psa przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem ku naszej ucieszepiątek, 8 stycznia 2016
szkolenie psów - nowy pies w domu - szczeniaki
Gdy masz szczeniaka w domu - co robić? jak tresura psa powinna przebiegać?
pierwsza noc za nami.....cała noc maluch płakał.....domyślaliśmy się, że tak może być....mam jednak pytanie, czy na początku pozwolić mu spać z nami/naszej sypialni, czy mimo, że płacze zostawić go w swoim legowisku?wstawać do niego jak płacze czy nie reagować?.......i jeszcze jedno, wymyśliliśmy za radą"hodowców" żeby w czasie naszej nieobecności i w nocy wkładać go z całym legowiskiem, zabawkami, wodą do łóżeczka turystycznego, żeby był bezpieczny, żeby nie chodził po dużej powierznii mieszkania i gdzieś się nie "zaklinował"....to dobry pomysł z tym łóżeczkiem?z góry dziekuję za wszystkie rady
Wiem o czym mowa... z mężem postanowiliśmy, że pies nie będzie spał w łóżko ale jak pierwszej nocy płakała to zrobiło nam się jej szkoda i miała z nami spać max 2 dni a wyszło troszkę inaczej .. śpi do dnia dzisiejszego i nawet nie myśli o spaniu w kojcu.nasza też czasami ucieka na pogodę jak jest ciepło ale oczywiście leży przy samym łóżku
Tresura i szkolenie psa - maltańczyk
Od początku powinna spać u siebie, dać jakąś maskotkę. Można psiaka pogłaskać i uspokoić, psiaki szybko się przyzwyczajają. Ograniczenie przestrzeni jest bardzo dobre, wystarczy jeden pokój, pomoże to również w nauce siusiania a dodatkowo zwiększy bezpieczeństwo. dokładnie nasz milusi tez spal z nami od początku bo tez popłakiwał i głaskanie czy miłe słowa uspakajały go, z czasem sam wybierze sobie miejsce do spania i nie powiedziane wacle że to będzie łozko to bardzo inteligentne pieski - tu przeczytaj: szkolenie psów, że to mądry pies i szkolenie szybko przebiegnie.Wychowanie psa szczeniaka
właśnie w przetrzenii gdzie przez dzień urzędujemy nie ma jak ograniczyć mniejszego terytorium bo nie mamy tam nigdzie drzwi, a nie chcemy go zamykać ma drugim końcu mieszkania (taki nasz wybór apropo szkolenia psa), chcemy żeby miał swoje legowisko i miski i swój kącik w sferze "salonowej"......stąd pomysł z łóżeczkiem....my nie chcemy z nim spac bo jest bardzo malutki więc boimy się o jego bezpieczeństwo, tym bardziej ze śpi z nami małe dziecko.Jesli nie chcesz by spal z Wami od poczatku musisz byc konsekwentna i nie brac go do siebie.Bedzie Ci trudno ale powinien szybko sie przyzwyczaic. Mój Fifi przez pierwsze dwie noce piszczał 2x po godzinie, poczytałam, że szkolenie psów tak może przebiegać i nie reagowaliśmy szybko się przyzwyczaił że ma swoje miejsce.Mam go już 6 tyg.i gdy jest śpiący idzie do siebie.Tresura psa w domu
My dla naszego Milana mamy takie coś. Jest to kojec. Bardzo funkcjonalny. - wykorzystuje się to jako element tresury psa - tresura psa. Po złożeniu mieści się w plecaku. Maluch na początku piszczał, wstawałam do niego, bo było mi go żal. Teraz jest już trochę lepiej. Zostawiam mu na noc zabawki, tylko lateksowe i jakieś węzły. Moja Niunia od pierwszego dnia śpi z nami i nie wyobrażam sobie inaczej , co do zostawia nią pieska samego, ja wolałam zaprowadzić do kogos pod opiekę aniżeli zostawić ja samą , zawału bym dostała myśląc że moje maleństwo same w domusobota, 7 listopada 2015
technik weterynarii i szkolenie psów ze schroniska
Określenie że to TYLKO technik odniosłam do tego konkretnego przypadku. Jeżeli kogoś uraziłam to bardzo przepraszam, nie było to moją intencją.
W tym przypadku osoba ewidentnie pominęła się z powołaniem i tak jak znam wielu cudownych lekarzy weterynarii tak wiem których rzeźników unikać.
Technicy są potrzebni, są wręcz na wagę złota, ale tylko ci empatyczni i z powołaniem.
W tym konkretnym przypadku ten TYLKO technik nie będzie leczył, diagnozował, prowadził podopiecznego i jego opiekuna za rękę i doradzał, bo mógłby mocno zaszkodzić. Bez nadzoru lekarza weterynarii nie zrobi nic sam a co za tym idzie nie skrzywdzi zwierzęcia bo z takim podejściem na pewno nie pomoże.
Tak więc jeśli kogoś uraziłam przepraszam raz jeszcze a Technikom przez duże "T" dziękuję za opiekę.
W poprzednim wpisie: tresura psów było o tym więcej.
w każdym zawodzie znajdują się idioci, którzy niestety nie mają świadomości własnej głupoty Emotikon unsure mądry człowiek potrafi ich ignorować, natomiast dziwię się włascicielowi kliniki że trzyma na etacie taką tępą dzidę.
17 lat miałam psa ze schroniska - przeczytaj pies ze schroniska wychowanie . Jak go wzieliśmy miał około 4 lat z czego 2 spędzil w schronie. Był to worek kości i zapchlony niemiłosiernie ale nie azuważyliśmy ani my ani znajomi psiarze jakiegokolwiek spaczenia poza instynktem głodu .Pamiętał że został porzucony i że trzeba zjeść wszystko bo nie będzie. Chyba jej nie lubię nie znając. Każdy pies ze schroniska jest najlepszym przyjacielem tego który dał mu dom są to psy u których jest miłość bezgraniczna sama miałam dawa psy z bidula kochały bardzo znam lek wet ktorzy nie maja serca dla zwierzat -bez zadnych uczuc i empatii dla swoich pacjetow -i znam tech wet dla ktorych ten zawod to jest ich całe zycie !!! Kurcze, nie piszcie, że każdy pies ze schroniska jest najlepszym przyjacielem, że miłość takiego psa jest bezgraniczna... To wprowadzanie w błąd! Bywa bardzo różnie, dlatego trzeba to dobrze przemyśleć. Niektóre psy mogą mieć poważne problemy i wymagają dobrego prowadzenia. Nie każdy da sobie radę. Nie można oczekiwać cudów adoptując psa, szczególnie po przejściach. Człowiek adoptujący powinien być przygotowany na wiele rzeczy, m.in. na to że szkolenie psów trochę kosztuje i czasu i pieniędzy. Może być super, ale wcale nie musi.
Wszystkie psy kochają a te ze schroniska najbardziej i nie są spaczone a wręcz są bardzo mądre wszystko rozumieją, umieją słuchać i są kiochane Czyli mój kupiony pies kocha mnie mniej? Emotikon wink bzdura totalna. Jedna są kochane a inne bardzo trudne. Moja znajoma adoptowała psa z fundacji, miał być super dla dzieci. Okazało się, że ma problemy z agresją, niszczył wszystko w domu. Diagnoza lekarza - choroba psychiczna. Jedzie na prozaku. Panicznie boi się schodów, siusia w domu, właścicieli ma gdzieś. No i tak to jest. Bywa różnie. Niektóre psiaki to cudowne przylepy. Nie można uogólniać w jedną lub w drugą stronę. Kiedy ludzie nauczą się racjonalnie patrzeć na ten temat? Nie mam pojęcia... Jezeli ktoś decyduje się na psa ze schroniska, to wie na co -prawdopodobnie, i mam na myśli tych odpowiedzialnych i mądrych właścicieli, ale nie piszcie mi tu, że psy ze schroniska są spaczone, spaczeni są ludzie, którzy najpierw biorą te psy, a później nie umieją sobie z nimi poradzić. Mam mieszankę TTB ze schroniska, więc wiem o czym mówię.
W schroniskach są różne psy, najmilsze miziaki i pokręcone strachulce. Każdemu można dobrać psa. Problem w tym, że w tych wielkich schroniskach pracownicy często nie znają psów i adoptujący kieruje się tylko wyglądem psa. I druga sprawa. Kiedy adoptujemy psa ze schroniska to musimy często nauczyć go wszystkiego, tak jak szczeniaka, a ludzie o tym zapominają. Nawet nie dają mu czasu na aklimatyzację, a potem narzekają jakie to psy ze schroniska są złe.
Znam przykład psiaka który chyba miał około 9 latek został zaadoptowany . Nigdy nie widziałam takiej więzi jego pan zawsze o 18 oglądał coś w tv niekiedy jak mu się zapomniało piesek szczekał by dać mu znać na spacerach nikt nie mógł podejść do niego bo pracy
Odrazu była ochrona w postaci psa pies robił wszystko co pan chciał niesamowite było jego zachowanie nawet bardzo wyszkolone psy nie były w stanie pobić jego zachowania do Pana niestety zachorował i musiał go pan uśpić smutne ale prawdziwe
wolę mieć "spaczonego" psa niż spaczony umysł
ja moją sukę uwielbiam i nie zamieniłabym jej na rasowca - w sumie szkolenie psa przebiega wtedy tak samo nie odrzucam myśli o kupnie rasowego psa, ale nie uważam, że kundelki są gorsze - fakt, kryją wiele niespodzianek, bo nie wiadomo wiele o ich historii, ale wkładając dużo pracy i jeszcze więcej serca ma się i tak wspaniałego towarzysza - wyszkolisz dobrze towarzysza psa na lekcjach szkolenia psa we wrocławiu
Mój spaczony Kosmita. Też uwielbiam , też bym nie zamieniła na najpiękniejszego rasowca. Różne psy są w schroniskach. Ja jestem zdania takiego, że każdy ma takiego psa, jakiego potrzebuje na dany etap życia. Mam zakręconego Kosmitka i gdyby nie on to pewnie skończyłoby się u mnie wielką depresją. Nie planowalam takiego młodzika, ba nie planowałam psa. Samo wyszło Emotikon smile Potrzebowaliśmy siebie, on domu, ja jego radości i pozytywnej energii. Tragedią jest to ,że taka pani pracuje ze zwierzętami, to właśnie ona powinna być jedną z osób zachęcających do adopcji - a po adopcji na szkolenie psów we wrocławiu.
ta dyskusja przeradza się w kłótnie.! Powiem, raczej napisze, że owszem pieski są różne... jak my! Nie oznacza to jednak, żeby zniechęcać do adopcji..! Mój piesek wrocil raz z adopcji..niby alergia...to pudel zaznaczę. Zaryzykowałam biorąc..! Każdy ryzykuje, bo to przecież obcy piesek.! Powód oddania był chyba inny,dd bo okazało się, że Sika i to drugie w domu. Matko kochana to był normalnie koszmar w ilości. Moglam go oddac i spokoj. O nie...! Nigdy bym nie zrobila tego co zrobili poprzednicy. Dziś po dwóch i pół miesiącach zapomniałam co to znaczy mieć problem z psem. Praca czyni cuda. Schronisko to nie przedszkole dla psów - sprawdź zatem ofertę szkolenie psów wrocław . Tam nikt nie pieści się nad zwierzętami. Czas robi swoje. Ciekawe jakim wyszedłby człowiek z miejsca, które miało być niby schronieniem..a tak naprawdę jest koszmarem i więzieniem dla niewinnych istot. Jedyny winny to CZŁOWIEK!
My mamy psa z adopcji, od tygodnia ma dom, wcześniej tułaczka i bezdomność, co było wcześniej, nie wiadomo. Tyle, że ją dobrzy ludzie złapali i uratowali. W domu zdarzy jej się sikać, wyżera nam z kosza na śmieci, rozrabia, trochę zmartwień jest, ale w życiu bym jej nie oddała. Bo jest spaczona, skaleczona? A kto jej taki los zgotował?
Rozumiem, jak ktoś chce kupić psa z hodowli, czemu nie. Ja też takiego psiaka planuję. Ale nie skreślajmy też adopcyjniaków. Bo to też świetna psiaki.
Ludzi jakoś z problemami przyjmujemy, opiekujemy się nimi, przejmujemy. A jak już pies ma problemy, to sam staje się problemem... jak masz z psem problemy to idź do szkoły dla psów: szkoła dla psów wrocław
Jeśli to możliwe za każdym razem reaguj. Nasika weź ja w to miejsce i spytaj zdecydowanie co to jest? co zrobilaś, następnie szybko za drzwi i powiedz Tu!. Ale to musi być powtarzane za każdym razem. Ja parę dni tak robilam. Broń Boże nie bić..! nie wkładać nosa jak to mają niektórzy w zwyczaju. To samo że śmieciami zdecydowanym tonem Nie wolno..! Pomoże ...! To jest krótki czas tydzień, więc ona ma jeszcze nawyki schroniskowe, tam pieski załatwiają potrzeby przysłowiowo pod siebie..więc nie będą w domu takie jak chcemy. Musimy im pomóc przypomnieć co znaczy dom i nierzadko nauczyć niektórych zachowań na nowo. Duży wpływ ma też to, ile czasu piesek przebywał w schronisku. Im dłużej tym więcej pracy nas czeka. Pozdrawiam i życzę Wam pięknych, długich i szczęśliwych lat razem...Emotikon smile
w każdym zawodzie znajdują się idioci, którzy niestety nie mają świadomości własnej głupoty Emotikon unsure mądry człowiek potrafi ich ignorować, natomiast dziwię się włascicielowi kliniki że trzyma na etacie taką tępą dzidę.
17 lat miałam psa ze schroniska - przeczytaj pies ze schroniska wychowanie . Jak go wzieliśmy miał około 4 lat z czego 2 spędzil w schronie. Był to worek kości i zapchlony niemiłosiernie ale nie azuważyliśmy ani my ani znajomi psiarze jakiegokolwiek spaczenia poza instynktem głodu .Pamiętał że został porzucony i że trzeba zjeść wszystko bo nie będzie. Chyba jej nie lubię nie znając. Każdy pies ze schroniska jest najlepszym przyjacielem tego który dał mu dom są to psy u których jest miłość bezgraniczna sama miałam dawa psy z bidula kochały bardzo znam lek wet ktorzy nie maja serca dla zwierzat -bez zadnych uczuc i empatii dla swoich pacjetow -i znam tech wet dla ktorych ten zawod to jest ich całe zycie !!! Kurcze, nie piszcie, że każdy pies ze schroniska jest najlepszym przyjacielem, że miłość takiego psa jest bezgraniczna... To wprowadzanie w błąd! Bywa bardzo różnie, dlatego trzeba to dobrze przemyśleć. Niektóre psy mogą mieć poważne problemy i wymagają dobrego prowadzenia. Nie każdy da sobie radę. Nie można oczekiwać cudów adoptując psa, szczególnie po przejściach. Człowiek adoptujący powinien być przygotowany na wiele rzeczy, m.in. na to że szkolenie psów trochę kosztuje i czasu i pieniędzy. Może być super, ale wcale nie musi.
Wszystkie psy kochają a te ze schroniska najbardziej i nie są spaczone a wręcz są bardzo mądre wszystko rozumieją, umieją słuchać i są kiochane Czyli mój kupiony pies kocha mnie mniej? Emotikon wink bzdura totalna. Jedna są kochane a inne bardzo trudne. Moja znajoma adoptowała psa z fundacji, miał być super dla dzieci. Okazało się, że ma problemy z agresją, niszczył wszystko w domu. Diagnoza lekarza - choroba psychiczna. Jedzie na prozaku. Panicznie boi się schodów, siusia w domu, właścicieli ma gdzieś. No i tak to jest. Bywa różnie. Niektóre psiaki to cudowne przylepy. Nie można uogólniać w jedną lub w drugą stronę. Kiedy ludzie nauczą się racjonalnie patrzeć na ten temat? Nie mam pojęcia... Jezeli ktoś decyduje się na psa ze schroniska, to wie na co -prawdopodobnie, i mam na myśli tych odpowiedzialnych i mądrych właścicieli, ale nie piszcie mi tu, że psy ze schroniska są spaczone, spaczeni są ludzie, którzy najpierw biorą te psy, a później nie umieją sobie z nimi poradzić. Mam mieszankę TTB ze schroniska, więc wiem o czym mówię.
W schroniskach są różne psy, najmilsze miziaki i pokręcone strachulce. Każdemu można dobrać psa. Problem w tym, że w tych wielkich schroniskach pracownicy często nie znają psów i adoptujący kieruje się tylko wyglądem psa. I druga sprawa. Kiedy adoptujemy psa ze schroniska to musimy często nauczyć go wszystkiego, tak jak szczeniaka, a ludzie o tym zapominają. Nawet nie dają mu czasu na aklimatyzację, a potem narzekają jakie to psy ze schroniska są złe.
Znam przykład psiaka który chyba miał około 9 latek został zaadoptowany . Nigdy nie widziałam takiej więzi jego pan zawsze o 18 oglądał coś w tv niekiedy jak mu się zapomniało piesek szczekał by dać mu znać na spacerach nikt nie mógł podejść do niego bo pracy
Odrazu była ochrona w postaci psa pies robił wszystko co pan chciał niesamowite było jego zachowanie nawet bardzo wyszkolone psy nie były w stanie pobić jego zachowania do Pana niestety zachorował i musiał go pan uśpić smutne ale prawdziwe
wolę mieć "spaczonego" psa niż spaczony umysł
ja moją sukę uwielbiam i nie zamieniłabym jej na rasowca - w sumie szkolenie psa przebiega wtedy tak samo nie odrzucam myśli o kupnie rasowego psa, ale nie uważam, że kundelki są gorsze - fakt, kryją wiele niespodzianek, bo nie wiadomo wiele o ich historii, ale wkładając dużo pracy i jeszcze więcej serca ma się i tak wspaniałego towarzysza - wyszkolisz dobrze towarzysza psa na lekcjach szkolenia psa we wrocławiu
Mój spaczony Kosmita. Też uwielbiam , też bym nie zamieniła na najpiękniejszego rasowca. Różne psy są w schroniskach. Ja jestem zdania takiego, że każdy ma takiego psa, jakiego potrzebuje na dany etap życia. Mam zakręconego Kosmitka i gdyby nie on to pewnie skończyłoby się u mnie wielką depresją. Nie planowalam takiego młodzika, ba nie planowałam psa. Samo wyszło Emotikon smile Potrzebowaliśmy siebie, on domu, ja jego radości i pozytywnej energii. Tragedią jest to ,że taka pani pracuje ze zwierzętami, to właśnie ona powinna być jedną z osób zachęcających do adopcji - a po adopcji na szkolenie psów we wrocławiu.
ta dyskusja przeradza się w kłótnie.! Powiem, raczej napisze, że owszem pieski są różne... jak my! Nie oznacza to jednak, żeby zniechęcać do adopcji..! Mój piesek wrocil raz z adopcji..niby alergia...to pudel zaznaczę. Zaryzykowałam biorąc..! Każdy ryzykuje, bo to przecież obcy piesek.! Powód oddania był chyba inny,dd bo okazało się, że Sika i to drugie w domu. Matko kochana to był normalnie koszmar w ilości. Moglam go oddac i spokoj. O nie...! Nigdy bym nie zrobila tego co zrobili poprzednicy. Dziś po dwóch i pół miesiącach zapomniałam co to znaczy mieć problem z psem. Praca czyni cuda. Schronisko to nie przedszkole dla psów - sprawdź zatem ofertę szkolenie psów wrocław . Tam nikt nie pieści się nad zwierzętami. Czas robi swoje. Ciekawe jakim wyszedłby człowiek z miejsca, które miało być niby schronieniem..a tak naprawdę jest koszmarem i więzieniem dla niewinnych istot. Jedyny winny to CZŁOWIEK!
My mamy psa z adopcji, od tygodnia ma dom, wcześniej tułaczka i bezdomność, co było wcześniej, nie wiadomo. Tyle, że ją dobrzy ludzie złapali i uratowali. W domu zdarzy jej się sikać, wyżera nam z kosza na śmieci, rozrabia, trochę zmartwień jest, ale w życiu bym jej nie oddała. Bo jest spaczona, skaleczona? A kto jej taki los zgotował?
Rozumiem, jak ktoś chce kupić psa z hodowli, czemu nie. Ja też takiego psiaka planuję. Ale nie skreślajmy też adopcyjniaków. Bo to też świetna psiaki.
Ludzi jakoś z problemami przyjmujemy, opiekujemy się nimi, przejmujemy. A jak już pies ma problemy, to sam staje się problemem... jak masz z psem problemy to idź do szkoły dla psów: szkoła dla psów wrocław
Jeśli to możliwe za każdym razem reaguj. Nasika weź ja w to miejsce i spytaj zdecydowanie co to jest? co zrobilaś, następnie szybko za drzwi i powiedz Tu!. Ale to musi być powtarzane za każdym razem. Ja parę dni tak robilam. Broń Boże nie bić..! nie wkładać nosa jak to mają niektórzy w zwyczaju. To samo że śmieciami zdecydowanym tonem Nie wolno..! Pomoże ...! To jest krótki czas tydzień, więc ona ma jeszcze nawyki schroniskowe, tam pieski załatwiają potrzeby przysłowiowo pod siebie..więc nie będą w domu takie jak chcemy. Musimy im pomóc przypomnieć co znaczy dom i nierzadko nauczyć niektórych zachowań na nowo. Duży wpływ ma też to, ile czasu piesek przebywał w schronisku. Im dłużej tym więcej pracy nas czeka. Pozdrawiam i życzę Wam pięknych, długich i szczęśliwych lat razem...Emotikon smile
Tresura psów - Szkolenie psów jako zawód
Dzis po maturze z chemii usłyszałam takie madre słowa od dziewczyny - technika weterynarii pracującego w klinice wet. : "psy ze schroniska sa spaczone, nie polecam ich do adopcji."
NIE powinnam generalizować a nawet i nie chcę ale ....niejednokrotnie wyłania się "prawdziwy" obraz ludzi związanych ze sztuką weterynaryjną .Pozostaje POGRATULOWAĆ takim powołania i empatii. Warto zastanowić do kogo zaprowadzamy nasze chore psy i komu płacimy nasze ciężko zarobione pieniądze .
Jestem na kierunku technik weterynarii i szczerze mowiąc niektore osoby wykladajace przedmioty u mnie w szkole tez maja takie podejscie.. Ba nawet bardziej szokujace Emotikon frown dodam iz z wyksztalcenia sa oni weterynarzami.
nikt mi nie wmówi takich bredni.. miałam już wiele psiaków, obecnie mam maltańczyka i dwa haszczaki z czego Ozzi jest z adopcji, cała trójka jest kochana, ale Ozzi nie opuszcza mnie na krok, jest moim najwierniejszym przyjacielem, moim dajmonem (o ile ktoś w to wierzy), te psy wiele przeszły a nas uważają za drugą szansę od losu. Pomimo mojego młodego wieku zagłębiam się jak najbardziej w pomoc zwierzętom, bo wiem, że są tego warte! Dla psiaków nie liczy się czy jesteśmy bogaci czy biedni, czy mamy dach nad głową, czy jesteśmy zdrowi czy chorzy, one nas NIGDY nie opuszczą, a ludzie? Ludzie to bestie! I nikt kto nie miał psa ze schroniska nie wie jak on potrafi być oddany człowiekowi, jak potrafi darzyć nas miłością, wdzięcznością..
Psy ze schroniska są bardzo często po traumatycznych przejściach, u odpowiedzialnego opiekuna rozkwitają. Wiem, bo mam takiego psiaczka.
Technik wet. to nie jest super wykształcona osoba po studiach. To bodajże 2letnia szkoła pomaturalna. Nie musi być jakiś super poziom. Technik wet. to nie weterynarz, a w pewnym sensie jedynie jego pomagier co umie zastrzyk zrobić i tyle.
Znam kilku fantastycznych techników weterynarii. To dziewczyny z ogromną wiedzą i empatią zarówno dla zwierząt, jak i ich opiekunów. Nie można wrzucać wszystkich do jednego worka - zobacz ile kosztuje tresura psów
No tak... na szczęście to nie jest prawdziwy weterynarz. - Jednak wolałabym, żeby nawet taki technik wet. nie zajmował się moim piesem, który jest po poważnych przejściach, z adopcji.
"technik" to stwierdzenie nie na miejscu. Obecnie technicy są wręcz niezbędni w przychodniach i odwalaja kawał dobrej roboty jeśli chodzi o szkolenie psów . Gdy zostawiacie w klinice psa to zwykle technik się nim opiekuje, czuwa w nocy, dogląda, zmienia opatrunki i kroplowki, sprząta wymioty i rzadkie kupki. Głaszcze, mówi do psa i karmi. Prawda jest taka ze zależy od weterynarza ile zaufania powierzy technikowi i ile rzeczy pozwoli mu robić. Znam techników którzy długo już pracują - po godzinach robią szkolenie psów i sami robią np kastracje gdy wet jest w terenie.
Właśnie dlatego, że robią wszystko a w gruncie rzeczy praktycznie nic nie mogą bez poparcia weta, powoduje,że mają kompleks i się frustrują. Aczkolwiek właściwie to nie o tym jest dyskusja tylko o kimś kto ma jakiś zawód a wykazuje się takim brakiem wiedzy :l
Cóż znam więcej lekarzy z takim podejściem niż techników. Nie raz technik ma o wiele większą wiedzę niż lekarz bo technikom się chce a wetom nie poza tym instruktor szkolenia psów wie jak nauczyć psa żeby nie szczekał - ja kończę właśnie pielęgniarstwo zwierząt i to co sobą prezentowali niektórzy weterynarze to zgroza.
Ale o wyksztalceniu wielu tutaj się wypowiedziało , niestety . Wykształacenie bardzo często nie idzie w parze z kompetencją i empatią , to dwie rózne kwsestie .Tech wet jest osobą jak dla mnie również wykształconą pomimo braku studiów ,To osoba która wykonuje bardzo duuużo WAŻNYCH czynności przy psie , asystuje przy zabiegach operacyjnych też ! kompetencja tej osoby nie kończy się tylko na wkłuciach dozylnych czy domięśniowych -to szereg zlozonych odpowiedzialnych czynności . Osobiście zyczyłabym sobie i zależy mi na tym aby przy moim chorym psie była osoba z wiedzą i dużą praktyką , stażem weterynaryjnym .Lek wet + technik wet ma tworzyć dobry duet -to dwie osoby zależne od siebie . tylko wtedy ma sens dobro i zdrowie naszych chorych psów.Dla takich tech wet jestem pełna szacunku . Tacy jesteście bardzo potrzebni .
"Tresura psow ? Kazdy glupi to umie".
Myślałam że dowiem się czegoś mądrego od dziewczyny która ma juz jakies doświadczenie, ponieważ widzę siebie w przyszłości w roli weterynarza... jednak nigdy w zyciu nie chciałabym leczyc swojego "spaczonego psa" u takiego weta!
NIE powinnam generalizować a nawet i nie chcę ale ....niejednokrotnie wyłania się "prawdziwy" obraz ludzi związanych ze sztuką weterynaryjną .Pozostaje POGRATULOWAĆ takim powołania i empatii. Warto zastanowić do kogo zaprowadzamy nasze chore psy i komu płacimy nasze ciężko zarobione pieniądze .
Jestem na kierunku technik weterynarii i szczerze mowiąc niektore osoby wykladajace przedmioty u mnie w szkole tez maja takie podejscie.. Ba nawet bardziej szokujace Emotikon frown dodam iz z wyksztalcenia sa oni weterynarzami.
Czy szkoleniem psów można się zajmować jako technik weterynarii?
nikt mi nie wmówi takich bredni.. miałam już wiele psiaków, obecnie mam maltańczyka i dwa haszczaki z czego Ozzi jest z adopcji, cała trójka jest kochana, ale Ozzi nie opuszcza mnie na krok, jest moim najwierniejszym przyjacielem, moim dajmonem (o ile ktoś w to wierzy), te psy wiele przeszły a nas uważają za drugą szansę od losu. Pomimo mojego młodego wieku zagłębiam się jak najbardziej w pomoc zwierzętom, bo wiem, że są tego warte! Dla psiaków nie liczy się czy jesteśmy bogaci czy biedni, czy mamy dach nad głową, czy jesteśmy zdrowi czy chorzy, one nas NIGDY nie opuszczą, a ludzie? Ludzie to bestie! I nikt kto nie miał psa ze schroniska nie wie jak on potrafi być oddany człowiekowi, jak potrafi darzyć nas miłością, wdzięcznością..
Technik wet to nie instruktor szkolenia psów ani tresury psów
Psy ze schroniska są bardzo często po traumatycznych przejściach, u odpowiedzialnego opiekuna rozkwitają. Wiem, bo mam takiego psiaczka.
Technik wet. to nie jest super wykształcona osoba po studiach. To bodajże 2letnia szkoła pomaturalna. Nie musi być jakiś super poziom. Technik wet. to nie weterynarz, a w pewnym sensie jedynie jego pomagier co umie zastrzyk zrobić i tyle.
Znam kilku fantastycznych techników weterynarii. To dziewczyny z ogromną wiedzą i empatią zarówno dla zwierząt, jak i ich opiekunów. Nie można wrzucać wszystkich do jednego worka - zobacz ile kosztuje tresura psów
No tak... na szczęście to nie jest prawdziwy weterynarz. - Jednak wolałabym, żeby nawet taki technik wet. nie zajmował się moim piesem, który jest po poważnych przejściach, z adopcji.
"technik" to stwierdzenie nie na miejscu. Obecnie technicy są wręcz niezbędni w przychodniach i odwalaja kawał dobrej roboty jeśli chodzi o szkolenie psów . Gdy zostawiacie w klinice psa to zwykle technik się nim opiekuje, czuwa w nocy, dogląda, zmienia opatrunki i kroplowki, sprząta wymioty i rzadkie kupki. Głaszcze, mówi do psa i karmi. Prawda jest taka ze zależy od weterynarza ile zaufania powierzy technikowi i ile rzeczy pozwoli mu robić. Znam techników którzy długo już pracują - po godzinach robią szkolenie psów i sami robią np kastracje gdy wet jest w terenie.
Właśnie dlatego, że robią wszystko a w gruncie rzeczy praktycznie nic nie mogą bez poparcia weta, powoduje,że mają kompleks i się frustrują. Aczkolwiek właściwie to nie o tym jest dyskusja tylko o kimś kto ma jakiś zawód a wykazuje się takim brakiem wiedzy :l
Cóż znam więcej lekarzy z takim podejściem niż techników. Nie raz technik ma o wiele większą wiedzę niż lekarz bo technikom się chce a wetom nie poza tym instruktor szkolenia psów wie jak nauczyć psa żeby nie szczekał - ja kończę właśnie pielęgniarstwo zwierząt i to co sobą prezentowali niektórzy weterynarze to zgroza.
Ale o wyksztalceniu wielu tutaj się wypowiedziało , niestety . Wykształacenie bardzo często nie idzie w parze z kompetencją i empatią , to dwie rózne kwsestie .Tech wet jest osobą jak dla mnie również wykształconą pomimo braku studiów ,To osoba która wykonuje bardzo duuużo WAŻNYCH czynności przy psie , asystuje przy zabiegach operacyjnych też ! kompetencja tej osoby nie kończy się tylko na wkłuciach dozylnych czy domięśniowych -to szereg zlozonych odpowiedzialnych czynności . Osobiście zyczyłabym sobie i zależy mi na tym aby przy moim chorym psie była osoba z wiedzą i dużą praktyką , stażem weterynaryjnym .Lek wet + technik wet ma tworzyć dobry duet -to dwie osoby zależne od siebie . tylko wtedy ma sens dobro i zdrowie naszych chorych psów.Dla takich tech wet jestem pełna szacunku . Tacy jesteście bardzo potrzebni .
Subskrybuj:
Posty (Atom)

